Jeszcze miesiąc temu nie widziałam potrzeby używania cudów typu baza pod cienie - ale w miarę czytania kolejnych blogów, zainteresowała mnie właśnie baza Hean.
Otrzaskałam się teoretycznie i ruszyłam na poszukiwania.
Łatwo nie było, gdyż produktów firmy Hean nie spotkamy w każdej drogerii czy sieciówce - tu polecam skorzystać ze spisu punktów sprzedaży dostępnego na stronie producenta.
Ja znalazłam to czego szukałam w małym kioseczku wśród blokowisk i podekscytowana popędziłam do domu na oględziny i pierwsze testy.
Bazę pod cienie Stay On otrzymujemy w zgrabnym plastikowym słoiczku o pojemności 14g :
Jest to pojemność naprawdę spora, biorąc pod uwagę jak mało bazy używamy przy jednorazowej aplikacji. Cena waha się między 12 - 14zł.
Problemem może być wyłuskanie jej dla posiadaczek dłuższych paznokci (chociażby dla mnie), ale trochę wprawy i można sobie poradzić.
Jednak na skórze robi się transparentna z delikatnymi rozświetlającymi drobinkami, które nie przebijają się spod cieni.
Konsystencja jest niezwykle kremowa i jedwabista :
Bez problemu rozciera się na powiece, nie pozostawia tłustej, lepkiej powłoki, stapia się idealnie ze skórą.
Delikatnie pachnie - wiem, że opinie na ten temat są podzielone, ale mnie ten zapach zupełnie nie drażni, poza tym po zetknięciu z powieką znika zupełnie.
Jednak jej główną zaletą jest działanie.
To jak podbija kolor cieni jest niesamowite - potrafi z każdych, nawet najbardziej byle jakich cieni, wydobyć ich głębię.
Tu na przykładzie mojego codziennego zestawu - cielisty+brąz :
Bez bazy cielisty cień jest praktycznie niewidoczny, natomiast brąz zyskuje na intensywności.
Makijaż pozostaje nietknięty przez cały dzień, cienie nie zbierają się w załamaniu powieki, nie osypują.
Dodatkowo kreska wykonana eyelinerem trzyma się jak szalona!
Jestem naprawdę bardzo zadowolona, że skusiłam się na ten zakup - teraz nie mogłabym już obejść się bez bazy Hean.
Jest stałym punktem w moim codziennym makijażu.
Genialnie to wygląda ! Na pewno wypróbuję - o ile znajdę ! Ja mam bazę z my secret ale szału nie robi :P W ogóle niczego nie robi :D
OdpowiedzUsuńkusisz dziewczyno.... niestety dzisiaj nie dam rady podejść i kupić bo po drodze mam tylko sieciówki, może jutro...a może jednak po wypłacie :P
OdpowiedzUsuńKarola ta jest co prawda moją pierwszą, ale po co szukać dalej, skoro od razu ma się to czego potrzeba, prawda? Polecam :-)
OdpowiedzUsuńNat kuś kuś ;-)
ja przestane czytać tego bloga ;( kolejna fajna rzecz i znowu możliwość zakupu podczas pobytu u rodziców
OdpowiedzUsuńtak to jest jak sie mieszka in the middle of nowhere
Andziu nie przestawaj, bo będzie mi przykro :-(
OdpowiedzUsuńA póki co rób sobie listę - może coś jeszcze wpadnie Ci w oko - i jak nadejdzie czas zakupów, to będzie bal :D
Aga - no jasne ! Mam nadzieję, że i mnie oczaruje :D Aczkolwiek możliwość zakupu będę miała chyba dopiero w listopadzie bo najbliżej sklep mam w trójmieście i to w małych sklepikach - weekendy nie sprzyjają :(
OdpowiedzUsuńNoo, dostępność jest mocno średnia, ale co zrobić..
OdpowiedzUsuńPrzynajmniej efekt wynagradza te trudy :-)
muszę się za nią koniecznie rozejrzeć :)
OdpowiedzUsuńrobię listę :) jak pojadę do rodzicielki to napad na sklepy sobie urządzę :D
OdpowiedzUsuńbo tu w tym dziewiczym i malowniczym zakątku Polski nie ma nic :/
o. lubię znaleźć czasem cos dobrego, a taniego :)
OdpowiedzUsuńnabędę :)
O! W takim razie muszę wypróbować. Mam bazę z Virtual, ale ona tak nie podbija koloru i ciężko ją rozsmarować, więc szukam innej.
OdpowiedzUsuń