Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tangle Teezer. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tangle Teezer. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 6 lutego 2012

Tangle Teezer, czyli łyżka dziegciu w beczce miodu...

Czytając tytuł, zapewne już wiecie jaki wydźwięk będzie miał ten post..
Kiedy Miki przyniósł mi osławioną i wychwalaną szczotkę Tangle Teezer, nie posiadałam się z radości. Miałam w stosunku do niej spore oczekiwania, bardzo podgrzane licznymi pozytywnymi recenzjami, które czytałam.

Ale do rzeczy!
Miki szczotkę nabył na Allegro, po wyjęciu spod choinki prezentowała się tak (teraz nie mam już opakowania) :


Niemal od razu rozpoczęłam testowanie.
W tym miejscu powinnam chyba po krótce opisać moje włosy - są długie (sporo za ramiona, muszę zmierzyć z ciekawości), osłabione i skłonne do wypadania, przetłuszczające się u nasady a suche na końcach, farbowane.
Rozczesanie ich to nie spacerek - muszę chwycić je w połowie, rozczesać porządnie końcówki i dopiero mogę przeczesać całość.
Miałam nadzieję, że Tangle Teezer zdecydowanie skróci i uprzyjemni ten rytuał. Niestety.

Igiełki szczotki ułożone są naprzemiennie - dłuższe i krótsze.


To jest rzekomo ta innowacja, dzięki której żadne kołtuny jej nie straszne, prawda? Cóż, w takim razie mam oporne kołtuny. I będę musiała z tym żyć.
Nie ma bowiem szans bym rozczesała tą szczotką włosy bez ciągnięcia ich. Muszę robić to tak jak poprzednio - włosy w dłoń, końcówki, całość.
Hej, nie tak miało być!
Poza tym - szczotka 'wydaje' podczas czesania okropny, chrupiący dźwięk. Przyprawia mnie to o ciarki, brr...

Nie zauważyłam poprawy stanu włosów przez ponad miesiąc cierpliwego stosowania.
W dalszym ciągu są osłabione i wypadają - swoją drogą, wydostać włos spomiędzy tych igiełek to mordęga..
Włosy nie zyskały na blasku, sprężystości, gładkości - ba, zdarza im się nawet naelektryzowac w trakcie czesania.. no dramat..


Tangle Teezer mam w kolorze BLUE JEANS - przyjemny dla oka błękit.
Szczotka sama w sobie jest lekka, ale jednocześnie duża i bardzo nieporęczna. Niezliczoną ilość razy wypadła mi z dłoni a kiedy skupiam się by ją utrzymać, napinam mięśnie ręki tak mocno, że aż boli...

Szczotka postawiona na igiełkach tylko na potrzeby zdjęcia.

Co zrobić, no co zrobić... Naprawdę chciałbym napisać coś pozytywnego o jej działaniu. Ale nie ulegnę ogólnemu zachwytowi, niestety.
Zdaję sobie sprawę, że moja opinia jest w zdecydowanej mniejszości, ale taka właśnie jest - o czym chciałam Wam lojalnie napisać.


Żałuję, że Miki wyrzucił tyle kasy w błoto - wracam skruszona do mojego ulubionego, szerokiego grzebienia.
A Tangle Teezer? Rozczarowanie wielkie jak sama szczota..


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...