Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cienie do powiek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cienie do powiek. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 5 lipca 2012

PasteLOVE Wedding Garden od HEAN!

Ah jaki piękny dzień!
Dodatkowo umilił mi go Pan Listowy z paczuszką w ręku!
A w niej pastelove cuda od HEAN - lakiery z kolekcji Wedding Garden :


Jak tylko zobaczyłam tą kolekcję, z miejsca się zakochałam!
W tym sezonie bowiem ulubiałam sobie pastele <3
Spójrzcie jakie są piękne!





Wszystkie są kremowe i już nie mogę doczekać się kiedy je wypróbuję!


W paczce znalazł się także cień z bardzo chwalonej kolekcji Zodiak - obecnie niestety wyprzedawanej, więc jeżeli chcecie się w nie zaopatrzyć, zalecam pośpiech! Zostały już tylko pojedyńcze odcienie.
Ja wybrałam #57 z serii matowej :


Z przyjemnością biorę się za testy - HEAN po raz kolejny trafił w moje gusta, dziękuję! :-)


Który lakier chcecie zobaczyć w pierwszej kolejności? :-)


Miłego dnia!




poniedziałek, 13 lutego 2012

TAG: Nigdy nie wychodzę z domu bez...

Przygotowując się do odpowiedzi na ten TAG stwierdziłam, że straszna pudernica ze mnie..
No cóż.. :D


Kosmetyczne Must-Have

- podaj 5 produktów kosmetycznych łącznie z nazwą firmy, 
które stosujesz wychodząc z domu, takie must have na wyjście 
(można dołączyć zdjęcie).
- utwórz osobny post na swoim blogu z kopią obrazka
i informacją kto Cię otagował.
- przekaż zabawę i zasady 5 innym blogerkom.

TAG przywędrował do mnie od.. tararaaaatamtam.. Zajęczaka :*
Aleś mnie doceniła moja droga, wystarczy czasem się pożalić ;-)

Oczywiście kosmetyków jest więcej niż 5 - nie dało się inaczej..


Coś na twarz (I)
Póki co, jedyny nawilżacz, jaki toleruje moja wybredna facjata, to duet kwas HA + olej z pachnotki.
Więcej było o nich tutaj i tutaj.


Coś na twarz (II)
I zaczyna się kolorówka.
Manhattan, Perfect Adapt, 40 Light Beige - jak do tej pory najlepszy podkład na jaki trafiłam, zdecydowanie należy mu się osobna notka, którą szykuję!
L'Oreal, Corectour Mineral, Ivory - sypki korektor. Nigdy nie zwróciłabym na niego uwagi a okazał się bardzo ciekawym kosmetykiem. Jestem w fazie testów, ale już wkrótce napisze o nim więcej!
Essence, Bronzing Comapct Powder Matt - nie wyjdę z domu bez wykonturowania nim twarzy! Jest delikatny i to mi odpowiada. Również będzie miał swój osobny wpis.


Coś na oczy
Nie wyjdę bez podkreślonych oczu, czuję się wtedy.. naga..
Diadem, Stylizator oka, brązowy - czyli po prostu eyeliner w pisaku. Absolutne minimum. Swoją drogą bardzo solidny produkt!
Wibo, Growing Lashes - tusz do rzęs jest zaraz po eyelinerze kolejnym produktem must have! Tym konkretnym jestem bardzo pozytywnie zaskoczona, przekonał mnie do silikonowych szczoteczek - będzie osobna notka.
Hean, Stay On - baza pod cienie - KWC w tej kategorii, było o niej tutaj.
Sleek, Au Naturel - paleta o której napisano już właściwie wszystko, od pewnego czasu się z nią nie rozstaję. Brwi również podkreślam cieniem z niej (Bark).


Coś na usta
Mam ostatnio suche usta, w krytycznym momencie suche skórki nie pozwalały mi nałożyć żadnej pomadki..
Bebe, Pomadka ochronna - najlepsza wersja moim zdaniem, pięknie pachnie i odżywia usta.
Wibo, Water Sheen with Maxi Lip - akurat ten błyszczyk jest obecnie 'na tapecie', ale używam paru rotacyjnie, moja błyszczykomania zatacza coraz szerze kręgi..


To tyle!
Zazdroszczę kobietom, które mogą pokazać się światu bez makijażu - ileż prostsze jest ich życie.
Z drugiej strony - nawet gdybym do nich należała, kupowałabym kosmetyki choćby dla samej przyjemności - świadomie sobie jej odmawiać? Nie-do-po-my-śle-nia! ;-)


TAG jest od dawna wałkowany w blogosferze, wiec taguję wszystkie Czytelniczki, do których jeszcze nie dotarł :-)


Macie podobne must have do moich? 

poniedziałek, 16 stycznia 2012

Coming out moich brwi - WIZUALIZACJA!

Dla przypomnienia - zestaw podręczny :

Szczegółowo :



1. Cień do powiek Vipera EYE #45 mat - odcień chyba już wycofany ze sprzedaży. Matowy, chłodny, o lekko kremowej, nie osypującej się konsystencji. Dostałam go w prezencie od Karoliny a jego brwiowe zastosowanie odkryłam przypadkiem :-)

2. Pędzelek do eyelinera Inglot 23T - również prezent od Karoliny i również zastosowany do brwi przez przypadek, a raczej potrzebę - zwyczajnie nie miałam innego. Szykowałam się do zakupu ściętego, ale ten sprawdził się idealnie!


3. Korektor do brwi 3w1 Delia ONYX brązowy - nieodzowny do okiełznania moich lichych kłaczków! Wg. producenta 'przyciemnia, rozczesuje i nabłyszcza'. Od siebie powiem, że przyciemnia umiarkowanie, rozczesuje idealnie i widocznie nabłyszcza - świetny produkt!

I wizualizacja...


Gdzieeeee są brwi?

O! Jest jedna!

I oczywiście finał się skaszanił, fotka nie wyraźna, więc wklejam inną, sprzed paru dni :



I jak jest?

Coming out moich brwi!

Mimo, że rok 2012 dopiero się zaczął, już mogę stwierdzić, że upłynie pod hasłem "mam brwi!" :-)

Jako dziecko miałam piękne, gęste brwi - często wspominam je z tęsknotą, oglądając stare zdjęcia..
Kiedy tylko weszłam w okres dojrzewania, coś strzeliło mi do głowy i wyskubałam je sobie niemal do zera, zostawiając żałosny, cieniutki paseczek - to była karykatura brwi..
I niestety, błędy młodości rzucają się cieniem na stan obecny - próby przywrócenia gęstości brwiom przynoszą bardzo mierne efekty, ciężko mi je zapuścić i nadać odpowiedni kształt.

Na blogu Matleeny zgłosiłam do 'brwiowej akcji', wysłałam swoje zdjęcie z zapytaniem co muszę poprawić, nad czym popracować. O dziwo nie wypadłam najgorzej! Muszę jedynie zapuścić trochę wewnętrzny koniec oraz skupić się na zagęszczeniu, kształt jest poprawny!
Dodało mi to pewności siebie i postanowiłam pokombinować ze stylizacją brwi na czas pracy nad nimi.

Moim pierwszym 'narzędziem' była zwykła, brązowa kredka do oczu. Pierwsze próby, często jeszcze nieudolne, ale pełne nadziei, że w końcu się wyrobię.
Efekt, jaki uzyskiwałam, nie do końca mi jednak odpowiadał - brwi z ledwo widocznych, stały się nagle zbyt przerysowane.

Wtedy też skomponowałam sobie dość przypadkiem poniższy zestaw :

Szczegółowo :



1. Cień do powiek Vipera EYE #45 mat - odcień chyba już wycofany ze sprzedaży. Matowy, chłodny, o lekko kremowej, nie osypującej się konsystencji. Dostałam go w prezencie od Karoliny a jego brwiowe zastosowanie odkryłam przypadkiem :-)

2. Pędzelek do eyelinera Inglot 23T - również prezent od Karoliny i również zastosowany do brwi przez przypadek, a raczej potrzebę - zwyczajnie nie miałam innego. Szykowałam się do zakupu ściętego, ale ten sprawdził się idealnie!


3. Korektor do brwi 3w1 Delia ONYX brązowy - nieodzowny do okiełznania moich lichych kłaczków! Wg. producenta 'przyciemnia, rozczesuje i nabłyszcza'. Od siebie powiem, że przyciemnia umiarkowanie, rozczesuje idealnie i widocznie nabłyszcza - świetny produkt!


To moi codzienni przyjaciele. Dzięki nim brwi zaistniały na mojej twarzy, przez co nabrała zupełnie innego wyrazu.
Nie wiem jak mogłam nie podkreślać ich wcześniej, jaka byłam bez nich 'niewyraźna'...
Każdej z Was polecam poważać swoje brwi - ale z umiarem, byle ich nie przerysować!

A Wy - macie brwi? Czy dopiero je odkrywacie? ;-)

Pocykałam fotki póki było w miarę dobre światło, ale wrzucę dopiero późnym popołudniem, teraz muszę zmykać..
Zapraszam więc ponownie nieco później - i od razu proszę się uzbroić w mocne nerwy, będzie moja facjata ;-)

sobota, 3 grudnia 2011

Kolorówka: Bell, Fashion & Mat #501

Dzisiaj króciutko i konkretnie - jestem w trakcie przygotowań przed-urodzinowych.. olaboga!

Do czasu kiedy nie dostałam w prezencie paletki Sleek Au Naturel - czyli do bardzo niedawna - malowałam się praktycznie na okrągło tymi samymi cieniami - podwójną 'paletką' Bell Fashion & Mat #501.


Producent głosi :
Dzięki zawartości drobniutkich cząsteczek miki cienie są jedwabiście gładkie i miękkie. 
Za jednym pociągnięciem pokrywają powiekę pięknym, głębokim kolorem.
Ich wyjątkowa, aksamitna formuła wzbogacona mikronizowanymi pigmentami gwarantuje delikatną i równomierną aplikację kosmetyku.
Wyjątkowo długo utrzymują się na powiece i nie zbierają się w jej załamaniach.
Skierowane do kobiet ceniących szyk i elegancję, jak również wysoką jakość i trwałość makijażu.
Dostępne w siedmiu niezwykle modnych zestawieniach kolorystycznych.

Cena : 10-11zł


Bardzo je lubię - #501 to idealny zestaw codzienny.
Cała powiekę pokrywam cielistym cieniem a zagłębienie i zewnętrzny kącik akcentuję głębokim brązem, rozcieram i makijaż gotowy!

Cienie mają bardzo przyjemną, jedwabistą konsystencję, dzięki czemu nie osypują się w ciągu dnia.


Jestem również zadowolona z pigmentacji - oczywiście bez bazy kolory nie są tak głębokie, ale mimo wszystko nie jest to niski sort, o nie!

A tutaj z bazą Stay On! Hean :

Podsumowując - bardzo porządne cienie!
Przyjemne i łatwe w użytkowaniu, rozcierają się poprawnie, nie narobimy sobie nieestetycznych plam w pośpiechu.
Podejrzewam, że wyczekana paletka Sleek (którą póki co tylko głaszczę i oglądam w zachwycie - wiem, czubek jestem ;-)) mimo wszystko nie wyprze Bell z użytku - cienie mają stałe miejsce w mojej kosmetyczce!

piątek, 21 października 2011

Kolorówka: Hean, Stay On, Eyeshadow Base - Baza pod cienie

Jeszcze miesiąc temu nie widziałam potrzeby używania cudów typu baza pod cienie - ale w miarę czytania kolejnych blogów, zainteresowała mnie właśnie baza Hean.
Otrzaskałam się teoretycznie i ruszyłam na poszukiwania.
Łatwo nie było, gdyż produktów firmy Hean nie spotkamy w każdej drogerii czy sieciówce - tu polecam skorzystać ze spisu punktów sprzedaży dostępnego na stronie producenta.
Ja znalazłam to czego szukałam w małym kioseczku wśród blokowisk i podekscytowana popędziłam do domu na oględziny i pierwsze testy.

Bazę pod cienie Stay On otrzymujemy w zgrabnym plastikowym słoiczku o pojemności 14g :

Jest to pojemność naprawdę spora, biorąc pod uwagę jak mało bazy używamy przy jednorazowej aplikacji. Cena waha się między 12 - 14zł.
Problemem może być wyłuskanie jej dla posiadaczek dłuższych paznokci (chociażby dla mnie), ale trochę wprawy i można sobie poradzić.

W słoiczku jest różowa :


Jednak na skórze robi się transparentna z delikatnymi rozświetlającymi drobinkami, które nie przebijają się spod cieni.
Konsystencja jest niezwykle kremowa i jedwabista :


Bez problemu rozciera się na powiece, nie pozostawia tłustej, lepkiej powłoki, stapia się idealnie ze skórą.
Delikatnie pachnie - wiem, że opinie na ten temat są podzielone, ale mnie ten zapach zupełnie nie drażni, poza tym po zetknięciu z powieką znika zupełnie.

Jednak jej główną zaletą jest działanie.
To jak podbija kolor cieni jest niesamowite - potrafi z każdych, nawet najbardziej byle jakich cieni, wydobyć ich głębię.
Tu na przykładzie mojego codziennego zestawu - cielisty+brąz :


Bez bazy cielisty cień jest praktycznie niewidoczny, natomiast brąz zyskuje na intensywności.
Makijaż pozostaje nietknięty przez cały dzień, cienie nie zbierają się w załamaniu powieki, nie osypują.
Dodatkowo kreska wykonana eyelinerem trzyma się jak szalona!

Jestem naprawdę bardzo zadowolona, że skusiłam się na ten zakup - teraz nie mogłabym już obejść się bez bazy Hean.
Jest stałym punktem w moim codziennym makijażu.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...